Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)
Szanowny Panie Marszałku! Panie Premierze! Panie Ministrze Mercosur, grabarzu polskiej wsi!
(Poseł Krystyna Skowrońska: Nie przezywaj się.)
Stajemy dziś przed smutnym obowiązkiem podsumowania rządów człowieka, który pomylił ministerstwo rolnictwa z biurem podróży i agencją PR-ową. W niespełna rok dokonał pan niemożliwego. Sprawił pan, że polscy rolnicy tęsknią za kimkolwiek, byle nie za panem. Pańskie rządy to nie jest polityka, to jest film katastroficzny. Ceny zbóż szorują po dnie, jakiego nie było od dwóch dekad. Pogłowie świń dogorywa na poziomie z czasów wczesnego Gomułki. A rolnicy zostawiają warzywa na polach, bo taniej jest pozwolić im zgnić, niż je zebrać pod pańskim światłym kierownictwem. A pan co na to? Pan rozkłada ręce i z dziecinną miną mówi: ja nic nie mogę. To ja pytam: co pan tam robi w ogóle? Siedzi pan po to, żeby pana wozili, robili panu kanapki i aby miał pan czas na pluskanie się w beczce?
Mamy Mercosur i wołowinę z hormonami. To nie jest ochrona rynku, to jest sabotaż zdrowia Polaków. Opowiada pan, że winny jest PiS. Panie ministrze, od 2 lat PiS nie rządzi, a umowę podpisano 2 miesiące temu. Idąc śladem pana pokręconej logiki, powiem, że pierwszymi winnymi są panowie Pawlak i Kalinowski. I proszę nie oszczędzać ministrów Mojzesowicza, Kalemby i Sawickiego, którzy również tej umowy nie zatrzymali. Bądź pan mężczyzną, uderz się pan we własne piersi i powiedz, że premier Tusk panu nie pozwolił. (Oklaski)
Obiecał pan złote góry, a w budżecie uzyskał pan 9 mld mniej na rolnictwo. To jest pański sukces? Mniej pieniędzy w budżecie na rolnictwo i ustawa o aktywnym rolniku. Stworzył pan potworka, projekt, który zamiast pomagać, miał dzielić wieś na lepszych i gorszych i zlikwidować 600 tys. gospodarstw. A wszystko po to, by ukryć fakt, że w Brukseli pan i pański kolega, komisarz Serafin, po prostu skapitulowaliście i pieniędzy na rolnictwo brakuje. Dziękuję prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że zawetował ten chłam.
(Głosy z sali: Ooo.)
Jest pan ministrem bezradności. Ustawa przygotowana przez opozycję o funkcji produkcyjnej wsi leży i kwitnie, podczas gdy rolnicy są ciągani po sądach za to, że... śmią siać i orać. A pan na Podlasiu rozdaje grabki swoim działaczom. W tym jest pan faktycznie mistrzem: posada dla każdego swojego.
Szczytem hipokryzji jest jednak pańska nagła wrażliwość. Gdy pańscy koledzy wylewali gnojowicę pod domami polityków PiS, to pan bił brawo. Dzisiaj, gdy rolnicy w ten sam sposób dziękują panu za dobrą zmianę, nagle kreuje się pan na męczennika. Trochę powagi, panie ministrze. Zostało panu 11 dni, żeby przestać nagrywać filmiki i zacząć ratować polską wieś przed zalewem rakotwórczej żywności z Mercosuru. Proszę złożyć wniosek do TSUE (Dzwonek). Pycha kroczy przed upadkiem, panie ministrze. Pański upadek właśnie trwa. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! To, co dziś jest Polakom przedstawiane jako przywracanie konstytucyjnych standardów i demokratyzacja wyboru sędziów do KRS-u, w istocie jest próbą zamiany jednego sporu politycznego na drugi spór. Tym razem pod hasłem, że o sędziach mają decydować wyłącznie sędziowie. To nie jest demokratyzacja. To jest korporacyjna selekcja podlana wielkimi słowami. Jeżeli naprawdę chcą państwo mówić o demokracji, to zacznijmy od fundamentu - art. 4 konstytucji. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej należy do narodu. Naród sprawuje ją przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. A gdzie w tym projekcie jest naród? Gdzie są obywatele - ci, w imieniu których powinien działać wymiar sprawiedliwości, których praw dotyczy każdy wyrok, każdy błąd, każda opieszałość? Nie ma. Są za to środowiskowe układanki i spory. Kto ma wyłączność na wybór? Państwo mówicie: oddajemy wybór sędziom, bo tak będzie bardziej niezależnie. Tylko że niezależność nie polega na tym, że grupa zawodowa wybiera sama siebie i sama siebie rozlicza. To jest model zamkniętej kasty, a nie nowoczesnego państwa prawa. Sędziowie są dla obywateli, nie dla samych siebie. Wymiar sprawiedliwości jest służbą publiczną, a nie korporacją z prawem do samoreprodukcji. W dodatku ta uchwała ma jeszcze jeden zasadniczy problem. To uchwała, a nie ustawa. Nie zmienia przepisów, nie rozwiązuje skutków realnych, nie daje obywatelom ani dnia szybszego procesu, ani jednej bardziej przewidywalnej decyzji. Jest polityczną deklaracją, która w praktyce może tylko pogłębić chaos. Jedni będą uznawać jedną legitymizację, drudzy drugą, a na końcu i tak zapłaci obywatel. Bo to obywatel czeka latami na wyrok. Bo to obywatel przegrywa w starciu z opieszałością. Bo to obywatel potrzebuje sprawnego państwa. Jeżeli chcecie państwo prawdziwej demokratyzacji, to przestańcie udawać, że demokracja polega na oddawaniu spraw publicznych w ręce grupy sędziów. Demokracja to przejrzystość, odpowiedzialność i realna kontrola społeczna, a nie wybory we własnym gronie. Wysoka Izbo! Nie potrzebujemy projektu, który pod hasłem naprawy wprowadza kolejny etap wojny instytucjonalnej i buduje wrażenie, że sędziowie są nad obywatelami. Nie są. Są dla obywateli, a państwo, które zapomina o art. 4 konstytucji, nie naprawia demokracji. Ono ją pozoruje. Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nie ma przedstawiciela posłów wnioskodawców, więc zapytam pana ministra: Jak projektodawcy godzą tezę o demokratyzacji z art. 4 konstytucji? Gdzie w tej koncepcji jest realny udział narodu w sprawowaniu władzy, skoro wybór ma zostać zamknięty w środowisku sędziowskim? W jaki sposób wybory ograniczone jedynie do środowiska zawodowego sędziów mają spełniać standard powszechności i legitymizacji społecznej? Wymiar sprawiedliwości powinien działać w imieniu obywateli, a nie nadzwyczajnej kasty. Na jakiej podstawie prawnej Sejm ma uwzględnić wynik wyborów dokonanych przez sędziów, skoro uchwała nie zmienia ustawy o KRS? Jak unikniecie zarzutu uznaniowości i chaosu prawnego? Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Dzisiejszy projekt przedstawia się jako prokonsumencki i nowoczesny, ale w rzeczywistości jest kolejną próbą zarządzania kryzysem energetycznym przez papierologię i marketing. Polacy nie potrzebują kolejnych definicji i formularzy. Polacy potrzebują taniej, stabilnej, przewidywalnej energii, bez ideologii. Europa od lat płaci za energię znacznie więcej niż konkurenci, bo do rachunku dopisano polityczne narzuty: ETS, koszty regulacyjne, koszty bilansowe i kosztowne łatki na sieć, które nie nadążają za chaotycznym przyrostem niestabilnych źródeł. Dzisiaj znowu słyszymy tę samą bajkę: będzie więcej OZE, to będzie taniej. Nie będzie, jeżeli równolegle nie ma tanich mocy dyspozycyjnych, nie ma sieci, nie ma magazynów i przede wszystkim jeśli dalej działa ETS, który jest podatkiem od energii w przebraniu. Powiem wprost: jedyną realną szansą na trwały spadek cen energii w Polsce i Europie jest likwidacja ETS. Bez tego możecie przedstawiać paragrafy, tworzyć nowe obowiązki informacyjne, wymyślać nowe typy umów, a rachunek i tak będzie rósł. Rząd sam przyznaje w krajowym planie na rzecz energii i klimatu, że rachunek zielonej transformacji to rząd wielkości od 2,7 do 3,46 bln zł nakładów inwestycyjnych do 2040 r. To są pieniądze, które ktoś ma wyłożyć. A kto? Gospodarstwa domowe, firmy i samorządy. Równolegle dokładacie kolejne kosztowne paragrafy i subsydia. W październiku ubiegłego roku Sejm przegłosował system wsparcia dla morskiej energetyki wiatrowej. Kilka miesięcy wcześniej rozporządzeniem ustawiliście ceny ofert aukcyjnych na energię z wiatraków morskich na poziomie od 485 do 512 zł za 1 MWh. Energia z węgla brunatnego kosztuje od 160 do 220 zł. Widzicie różnicę? 500 zł z morskich wiatraków i 200 zł z węgla brunatnego. I wy mówicie obywatelom o tańszej energii z OZE? Ten projekt nie rozwiązuje sedna problemu. Definiuje ubóstwo energetyczne, ale grozi tym, że pomoc dostaną ci, którzy poradzą sobie z papierami, a nie ci, którzy realnie nie mają na rachunki. Czyści kolejkę przyłączeń, ale może wyciąć najmniejszych inwestorów, bo nie udźwigną zabezpieczeń. Tymczasem główny silnik drogich cen w Europie pozostaje nietknięty. Dlatego to stanowisko jest krytyczne. Zamiast polityki kosztów i skutków mamy politykę haseł. Zamiast twardej walki o likwidację ETS mamy kosmetykę na poziomie umów i procedur. To nie jest reforma na miarę kryzysu. To jest próba przykrycia kryzysu. Dziękuję. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jak rząd uzasadnia tezę, że więcej OZE obniży ceny, skoro równolegle rosną koszty bilansowania, rezerw mocy, dyspozycyjnych rezerw i sieci magazynowania? Ile w latach 2024-2025 kosztował polskich odbiorców ETS? Czy rząd popiera likwidację ETS? Jeżeli nie, proszę wskazać, jaki alternatywny mechanizm ma zapewnić trwały spadek cen energii w Europie. W krajowym planie na rzecz energii i klimatu wskazano nakłady rzędu 2,7-3,46 bln zł. Proszę o rozbicie tej kwoty, podanie, ile z tego ma ponieść sektor publiczny, ile prywatny, a ile - bezpośrednio gospodarstwa domowe. Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Poseł Wnuk może nie dodał, że tu już jest 15. czy 16. godzina pracy. Tak tutaj polski parlament pracuje. Projekt, który dzisiaj omawiamy, jest pragmatycznym krokiem korygującym europejskie szaleństwo kontrolne. W warunkach spowolnienia gospodarczego i kosztów energii państwo ma obowiązek nie dokładać przedsiębiorcom kolejnej fali obowiązków wdrożeniowych w tempie, które grozi chaosem, błędami i kosztami bez wartości dodanej. Proponowane rozwiązanie daje części podmiotów czasową możliwość niewykonywania obowiązków raportowania i należytej staranności w latach od 1 stycznia 2025 r. do 31 grudnia 2026 r., jeżeli nie przekraczają określonych progów. To jest de facto okno przejściowe. Warto też docenić konstrukcję progów opartą o 2 lata, rok bieżący i poprzedni, bo to stabilizuje sytuację firm i ogranicza przypadkowe, jednorazowe wpadnięcie w obowiązki. Z punktu widzenia rynku to ważne: przedsiębiorca ma wiedzieć z wyprzedzeniem, kiedy i jakim kosztem wchodzi w nowy reżim sprawozdawczy. Podsumowując, to jest projekt, który w mojej ocenie idzie w dobrą stronę. Mniej kar za niegotowość, więcej czasu na wdrożenie. Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałem zapytać, jakie były analizy, że właściwe progi do tysiąca etatów oraz 1,9 mld zł przychodów są optymalne. Ile jednostek i ile grup kapitałowych skorzysta z art. 84a? Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Drodzy Polacy! Samorząd Zamościa zamierza upamiętnić Różę Luksemburg wbrew elementarnemu szacunkowi dla polskiej niepodległości, wbrew pamięci ofiar komunizmu. Tablica będzie testem na przyzwoitość. Robienie z tej postaci lokalnej atrakcji to skandaliczny przejaw historycznego analfabetyzmu albo celowej prowokacji. Przypomnę fakty. Róża Luksemburg całe życie walczyła z ideą suwerennego państwa polskiego. Uważała dążenie niepodległościowe Polaków za anarch... (Poseł Witold Tumanowicz: Anachroniczne.) ...za anachronizm - przepraszam - przeszkadzający w międzynarodowej rewolucji. Dla niej wolna Polska nie miała prawa istnieć. Jak to możliwe, że w wolnej Rzeczypospolitej, w mieście o patriotycznej tradycji mamy czcić osobę gardzącą polską państwowością? To nie jest różnorodność poglądów, tylko elementarna lojalność wobec własnego narodu. Miejsce Luksemburg (Dzwonek) jest w podręcznikach jako przestroga, a nie na tablicach polskich miast. Dekomunizacja przestrzeni publicznej to nasz obowiązek. Dziękuję. (Poseł Witold Tumanowicz: To wstyd, nie duma.)







