Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Może zacznę od chyba dla wszystkich oczywistej konstatacji, że jeśli tak dalej będzie szło rządzącym dbanie o rodziny i promowanie macierzyństwa, to za chwilę nie będzie kogo uczyć w szkołach. W ubiegłym roku urodziło się najmniej dzieci od II wojny światowej.
Projekt z druku nr 2251 wprowadza Wojewódzkie Zespoły Koordynacji do spraw polityki umiejętności jako stały mechanizm współpracy w regionie między samorządem, edukacją, rynkiem pracy i partnerami społecznymi. Intencja jest czytelna. Chodzi o lepsze diagnozowanie potrzeb kompetencyjnych, porządkowanie działań w zakresie uczenia się przez całe życie oraz poprawienie dopasowania kształcenia, zwłaszcza zawodowego, do realnego zapotrzebowania gospodarki. Z perspektywy celów publicznych można uznać, że stałe forum koordynacji może ograniczyć rozproszenie decyzji, ułatwić korzystanie z prognoz i danych o rynku pracy oraz wzmocnić ciągłość działań w województwie. W szczególności istotne jest to, że zespół ma wspierać planowanie i monitorowanie polityki umiejętności, a także formułować rekomendacje, które mogą poprawić jakość decyzji samorządów i instytucji edukacyjnych, jeśli będą oparte na rzetelnych analizach. Jednocześnie o skuteczności tych rozwiązań przesądzi wykonanie. Nowy organ i jego biuro mogą stać się realnym narzędziem merytorycznym, ale mogą też przerodzić się w strukturę formalną, jeżeli zabraknie spójnych standardów pracy, porównywalnych danych, przejrzystych kryteriów doboru składu oraz jasnego przełożenia rekomendacji na praktyczne decyzje. Istotne będzie także to, by procedury opiniowania nie stały się wąskim gardłem dla szkół i samorządów oraz by między województwami nie powstały duże różnice jakości i tempa działania. Ważny jest również aspekt finansowania. System ma mieć dotacje celowe, ale limity wydatków i mechanizmy korygujące mogą wpływać na stabilność funkcjonowania w czasie.
Kierunek lepszej koordynacji polityki umiejętności jest zrozumiały i może przynieść korzyści, ale potrzebne są mocne zabezpieczenia jakościowe, standardy analityczne, przejrzystość powołań, mierniki efektów i regularne raportowanie, aby rozwiązanie działało jako narzędzie realnej polityki publicznej, a nie tylko nowa warstwa administracyjna. Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Pani Minister! Chciałbym zapytać, jakie będą przejrzyste kryteria doboru składu zespołu, aby ograniczyć ryzyko uznaniowości i polityzacji powołań oraz zapewnić realną reprezentację pracodawców, związków, edukacji i rynku pracy. Jak rząd zapobiegnie różnicom jakości między województwami? Czy przewidziano wsparcie analityczne, szkolenia, narzędzia, wspólną bazę danych i audyt jakości pracy zespołów? Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! Projekt z druku nr 2250 jest projektem, który pod hasłem walki z patologiami na rynku pracy buduje mechanizm niebezpieczny dla państwa prawa. Nie dlatego, że chce chronić pracowników, bo ten cel jest słuszny, tylko dlatego, że robi to metodą administracyjnego przymusu o ogromnych skutkach finansowych, opartą na konstrukcji, która w praktyce wypycha sąd na drugi plan. W tym projekcie ustawy Państwowa Inspekcja Pracy ma nie tylko kontrolować i kierować sprawy do sądu, ale de facto rozstrzygać spór o to, czy istniał stosunek pracy. To jest zmiana jakościowa. Z organu kontroli robi się organ, który jednym rozstrzygnięciem uruchamia skutki w prawie pracy, a równolegle w podatkach, składkach i ubezpieczeniu zdrowotnym. W sporach, które z definicji są skomplikowane, oparte na ocenie faktów, wiarygodności stron i dowodów, państwo daje urzędowi narzędzie o sile wyroku, a obywatelowi i przedsiębiorcy pozostawia walkę odwoławczą jako kosztowny, długi etap. Najbardziej alarmujące jest to, że projekt przewiduje domyślne dosztukowanie warunków zatrudnienia i nie da się ich ustalić z materiału dowodowego. W państwie prawa brak dowodu nie może automatycznie prowadzić do narzucenia najbardziej obciążającego wariantu, bo to jest zachęta do konfliktu, generator sporów i mechanizm, który będzie mielił ludzi i firmy, a nie naprawiał rynek pracy. To rozwiązanie wprowadzi też powszechny efekt mrożący. Granica między B2B, zleceniem, dziełem a stosunkiem pracy bywa cienka i zależy od realiów konkretnego przypadku. Jeżeli w tle pojawi się perspektywa decyzji administracyjnej, która może natychmiast wywołać konsekwencje składkowo-podatkowe, to firmy będą działały w lęku, ograniczą elastyczne formy współpracy, ostrożnościowo będą rezygnować z kontraktów, a część rynku ucieknie w jeszcze większą szarą strefę. Pracownik też nie będzie miał z tego zysku, bo rynek zatrudnienia przestanie być przewidywalny. Do tego dojdzie eskalacja represyjności: wyższe kary, wyższe mandaty, szersze narzędzia kontroli, w tym kontrola zdalna z dalszą integracją danych między instytucjami. To wszystko tworzy model, w którym państwo jest coraz silniejsze informacyjnie i sankcyjnie, a standardy proceduralne i gwarancje ochrony przed błędem urzędniczym nie rosną w tym samym tempie. W takich warunkach nie pytamy już, czy patologie będą ścigane. Pytamy, ile osób uczciwych zostanie po drodze wciągniętych w spór, który zacznie się decyzją, a skończy po wielu miesiącach, a może nawet latach w sądach. Wysoka Izbo! Jeżeli rząd chce realnie chronić pracowników, to powinien wzmocnić sądy pracy, przyspieszyć postępowania i dać Państwowej Inspekcji Pracy skuteczne instrumenty dowodowe (Dzwonek) oraz możliwość szybkiego kierowania spraw do sądu, zwłaszcza wobec recydywy i pracy na czarno. W związku z tym składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. (Poseł Urszula Rusecka: W trzecim.)
Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Państwo Ministrowie! Panie Ministrze! Chciałem zapytać, czy rząd może wskazać, dlaczego rozstrzygnięcie o istnieniu stosunku pracy ma zapadać decyzją administracyjną Państwowej Inspekcji Pracy, a nie w sądzie pracy w trybie przyspieszonym. Jak rząd uzasadnia, że decyzja Państwowej Inspekcji Pracy ma wywoływać skutki w podatkach oraz w ubezpieczeniach społecznych i zdrowotnych, skoro spór co do stanu faktycznego może trwać latami przed sądem? Czy rząd ma dane o wydolności Państwowej Inspekcji Pracy i sądów pracy, aby obsłużyć nowy tryb odwołań bez paraliżu? Jaki jest plan kadrowy i budżetowy na wdrożenie tej ustawy? Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Jest luty 2026 r., a więc blisko 2 lata po powodzi z 2024 r. I co słyszą mieszkańcy terenów zalanych? Że znowu trzeba pilnie coś dopisać do ustawy. Znowu nowelizacja, znowu łatka, znowu obietnica, że teraz to już pomożemy. To jest najlepsze podsumowanie nieudolności koalicji 13 grudnia. Katastrofa dawno minęła, a państwo nadal działa w trybie gaszenia pożaru, jakby nikt nie miał czasu przez te miesiące przygotować porządnego, całościowego programu wykupu, relokacji, zabezpieczeń i jasnych zasad finansowania. Zamiast stabilnych reguł mamy doraźne limity, doraźne wyjątki i doraźne mechanizmy korygujące, które w praktyce oznaczają jedno: kto zdąży, ten skorzysta, a reszta usłyszy, że skończyły się znowu środki. Państwo po powodzi powinno działać szybko, przewidywalnie i uczciwie. Tymczasem rząd udaje sprawczość kolejnymi projektami, które są spóźnione i fragmentaryczne. Mieszkańcy nie potrzebują PR i konferencji. Potrzebują decyzji, pieniędzy, terminów i odpowiedzialności. Dlatego pytam większość rządzącą wprost: Gdzie byliście przez te miesiące, że dopiero teraz wracacie z kolejną ustawą? Dlaczego ofiary powodzi mają ponownie płacić cenę za nieodpowiedzialność waszego rządu, który ogłasza pseudosukcesy, a nie potrafi działać rozsądnie? Oczywiście kierunkowo popieramy tę ustawę, tylko krytykujemy waszą arogancję i niezałatwianie spraw na czas. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 52 w dniu 25-02-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałem zapytać pana ministra o to, o czym już mówiłem w moim stanowisku. Dlaczego dopiero w lutym 2026 r., blisko 2 lata po powodzi z 2024 r., wracacie z kolejną ustawą naprawczą? Dlaczego mechanizm limitów finansowych jest skonstruowany tak, że działa to w ten sposób, że kto pierwszy, ten lepszy, a pozostali muszą czekać? Kiedy rząd przedstawi kompleksowy, wieloletni program dla terenów popowodziowych, czyli wykupy, relokacje, zabezpieczenia przeciwpowodziowe, pomoc dla firm, zamiast kolejnych łat? Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nieobecny Panie Ministrze! W dzisiejszym exposé usłyszeliśmy wiele wielkich słów o racji stanu, o wpływowej Polsce w silnej Unii, o jedności. Problem polega na tym, że za tymi hasłami nie idzie ani realna sprawczość, ani twarda obrona polskich interesów. Jest za to stary kampanijny repertuar, straszenie polexitem i próba przykrycia nim wszystkiego, co w pana dyplomacji nie działa. Powiedział pan, że polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i współkształtowanie jej decyzji. Tak, ale pod warunkiem, że Polska naprawdę współkształtuje, a nie tylko przytakuje, kiedy silniejsi dyktują warunki. Dziś Europa ma wyraźne symptomy kryzysu. Bardzo droga energia, presja regulacyjna, spadek konkurencyjności, dezindustrializacja. W tej sytuacji polska dyplomacja ma obowiązek walczyć o zmianę kursu Unii. Tymczasem pan, zamiast egzekwować partnerską współpracę, zachowuje się tak, jakby naszym jedynym zadaniem było dobrze wypaść w oczach Berlina. I to jest zasadniczy problem. Państwa klęczenie przed dominacją buduje nie siłę Polski, tylko jej peryferyjność. Weźmy konkret. Mercosur. Dla polskiego rolnictwa - egzystencjalne ryzyko. Presja na ceny, nierówne standardy, konkurencja z towarami, które nie spełniają takich samych wymogów jak towary naszych rolników. Gdzie jest twardy plan obrony interesów rolników? Gdzie jest koalicja państw, które rozwiązaniom niszczącym europejską produkcję żywności mówią: stop? Mówienie o silnej Unii nie wystarczy. Trzeba działać, a nie tylko przytakiwać innym. Zostało wam 11 dni na złożenie wniosku do TSUE, aby zablokować tymczasowość Mercosuru, którą Niemcy przeforsowały 9 stycznia. Gdzie była wasza sprawczość, wasza współpraca? Brak. Boicie się Niemiec? Drugi przykład. Pakt migracyjny. Pan opowiada o bezpieczeństwie i wojnie hybrydowej, a jednocześnie akceptujecie mechanizmy, które osłabiają kontrolę nad tym, kto i na jakich zasadach trafia do Europy. Polska potrzebuje nie moralizowania z Brukseli, tylko realnej ochrony granic i prawa do własnej polityki w tym obszarze. Jeśli Rosja testuje nas poprzez presję migracyjną, to odpowiedzią jest nie przymus relokacji z Zachodu czy mechanicznie wypowiadane solidarnościowe formułki, tylko twarde wzmocnienie granic i odstraszanie. Trzeci przykład. Reparacje i zadośćuczynienia za II wojnę światową. Pan minister roztacza wizję wielkich instrumentów finansowych, pożyczek, historycznych szans. Tyle tylko, że państwa pożyczki spłacać będą jeszcze nasze wnuki. A gdzie jest równie konsekwentna, twarda walka w odniesieniu do państwa, które ma w stosunku do nas historyczny i materialny dług? Dzisiaj zachęcacie do zadłużania się na bezpieczeństwo, a jednocześnie nie potraficie wyegzekwować sprawiedliwości dziejowej. To jest odwrócenie logiki. Zamiast najpierw domagać się należytego zadośćuczynienia, proponujecie Polakom kolejne zobowiązania. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że ta zbawienna pożyczka SAFE, którą pan tak promuje, to ledwie 1/30 tego, co Niemcy winni są Polsce za morze krwi i zgliszcza naszych miast? Zamieniliście sprawiedliwe odszkodowania na lichwiarskie pożyczki. To nie jest dyplomacja. To jest kapitulacja ekonomiczna. Na marginesie należy powiedzieć, że teraz pożyczacie pieniądze taniej niż w przypadku SAFE-owych, całkowicie nieopłacalnych biznesów. Chcecie zadłużyć Polskę w euro, tak aby w przyszłości powiedzieć: trzeba przyjąć euro, bo inaczej Polska zbankrutuje. I wreszcie straszenie polexitem. To jest wygodna pałka propagandowa, bo ma uczynić dyskusję zamkniętą. Kto zadaje pytanie o koszty błędnych decyzji Brukseli, o drominację największych, o interes polskiego rolnika czy przedsiębiorcy, ten ma być natychmiast okrzyknięty polexitowcem. Panie ministrze, to nie jest dyplomacja. To jest marketing polityczny. A Polska potrzebuje nie pana marketingu, tylko twardych efektów: blokowania szkodliwych umów, renegocjowania złych rozwiązań, budowania realnych sojuszy i egzekwowania równego traktowania. Jeżeli naprawdę chce pan mniej sekciarstwa, a więcej współpracy, to proszę zacząć od rzeczy najprostszej: przestać straszyć Polaków i zacząć bronić ich interesów. W Unii wygrywa nie ten, kto najładniej przemawia o wartościach, tylko ten, kto, kiedy trzeba, potrafi powiedzieć: nie. I tego w pańskim exposé zabrakło, dlatego nie zasługuje ono na poparcie. Dziękuję.
Posiedzenie nr 52 w dniu 26-02-2026 (2. dzień obrad)Dziękuję. Szanowna Pani Marszałek! Nieobecny Panie Ministrze Sikorski! Po wysłuchaniu pańskiego wystąpienia trudno oprzeć się wrażeniu, że żyje pan w dyplomatycznym matriksie. Mówi pan z dumą, że polska racja stanu to jest obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie. Piękne hasła, niestety bez konkretów, dlatego prosiłbym o odpowiedź na dwa konkretne pytania. Jakie działania MSZ podjęło od 13 grudnia 2023 r. w sprawie reparacji i zadośćuczynienia od Niemiec? Noty dyplomatyczne, rozmowy, fora międzynarodowe? Proszę o daty i rezultaty. Jakie trzy przykłady z ostatnich 12 miesięcy pokazują, że Polska skutecznie zablokowała lub zmieniła decyzje Unii Europejskiej niekorzystne dla Polski mimo stanowiska Niemiec? Proszę również o informacje o datach, roli MSZ i o tym, jakie to były decyzje. Dziękuję. « Przebieg posiedzenia







