Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nie poprę tej ustawy w obecnym kształcie. Pod hasłem walki z bezdomnością zwierząt uśmiechnięta koalicja przynosi nam nie realny program ochrony zwierząt, lecz nowy przymus, nowy rejestr, nowe opłaty, nowe kontrole i nowe kary.
Projekt tworzy państwowy KROPiK prowadzony przez ARiMR. Wprowadza obowiązek czipowania i rejestracji psów, przy czym sam rząd przyznaje, że co do zasady koszty mają ponosić właściciele. Ma to być do 50 zł za znakowanie i do 50 zł za rejestrację. Co więcej, sama ustawa przewiduje także opłatę za zmianę lub uzupełnienie danych na wniosek. A gdzie są pieniądze dla ludzi ubogich? Gdzie jest ustawa gwarantująca bezpłatne czipowanie dla emerytów, rencistów i rodzin wielodzietnych? Nie ma jej. Tak właśnie wygląda polityka uśmiechniętej koalicji. Dużo propagandy o trosce, a gdy przychodzi do konkretów, znów sięgacie do kieszeni zwykłych ludzi. Jeżeli naprawdę chcecie ograniczyć bezdomność zwierząt, to należy zacząć od powszechnego programu kastracji i sterylizacji, a nie od fiskalno-kontrolnego rejestru. Czyli znowu nie uderzacie w przyczynę problemu, tylko w obywatela.
Druga sprawa. To wygląda jak budowanie kosztownego państwowego monopolu od zera mimo istnienia rozwiązań, które już działają. Na portalu zero.pl w artykule pod tytułem ˝Rząd chce położyć łapę na czipowaniu zwierząt. Tylko tym razem trzeba będzie zapłacić˝ cytowani przedstawiciele SAFE-ANIMAL wskazali, że ich baza działa od 20 lat, współpracuje z ok. 5,5 tys. lekarzy weterynarii, 240 samorządami i 202 schroniskami z 210, a 95% rekordów trafia tam dzięki bezkosztowej współpracy.
Według medialnych omówień OSR koszty państwa związane z KROPiK mają przekroczyć 130 mln zł w ciągu 10 lat. Jeżeli te dane są prawidłowe, to mamy do czynienia nie z reformą, ale z próbą wyparcia istniejących rozwiązań i budowy wszystkiego od nowa za publiczne pieniądze. To właśnie budzi podejrzenie, że mamy do czynienia ze skokiem na kasę dla swoich. Jeżeli ta ustawa w ogóle ma iść dalej, to trzeba ją co najmniej rozszerzyć o możliwość integracji KROPiK z istniejącymi bazami danych, i taką poprawkę składam. Właściciel, który już raz odpowiedzialnie zaczipował i zarejestrował zwierzę, nie może być zmuszany do ponownej rejestracji i ponownej opłaty. Państwo powinno stworzyć jeden rejestr publiczny, ale otwarty na usługi sieciowe istniejących baz, a nie zamknięty monopol budowany od zera.
W tej formie tej ustawy poprzeć nie można. Najpierw kastracja i sterylizacja, potem realne wsparcie dla uboższych właścicieli, integracja istniejących systemów, a dopiero na końcu państwowy rejestr. Dziś dostajemy dokładnie odwrotną kolejność. Najpierw opłata, potem kontrola, potem kara. Na to zgody nie ma. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Oczywiście e-licytacje to rewelacyjne rozwiązanie, jeszcze raz powtórzę - dla dwóch stron: i dla tego, który kupuje, i dla tego, który jest licytowany, który ma nieruchomość do zlicytowania, bo większą kwotę za to otrzyma. Ale chciałem zapytać, jak rząd zamierza zagwarantować, że Portal eLicytacje KAS będzie działał stabilnie i bezawaryjnie, zwłaszcza przy licytacjach nieruchomości o dużej wartości. Jakie konkretne rozwiązania przewidziano, aby osoby starsze i słabiej zinformatyzowane nie zostały faktycznie wykluczone z udziału w licytacjach prowadzonych przez portal elektroniczny? Czy rząd przeprowadził analizę, o ile cyfryzacja licytacji może zwiększyć liczbę uczestników i poprawić uzyskiwane ceny sprzedaży ruchomości i nieruchomości? Dziękuję.
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Koło Poselskie Demokracja Bezpośrednia poprze ten projekt, ponieważ jest to zmiana potrzebna, racjonalna i długo oczekiwana. Państwo nie może działać tak, jakby nadal tkwiło w realiach sprzed kilkudziesięciu lat, zwłaszcza tam, gdzie chodzi o przejrzystość, sprawność i bezpieczeństwo obrotu. A właśnie temu służy ten projekt, porządkuje i unowocześnia sprzedaż egzekucyjną w administracji przez stworzenie Portalu eLicytacje KAS oraz wprowadzenie jasnych zasad prowadzenia licytacji ruchomości i nieruchomości w formie elektronicznej. To jest zmiana dobra przede wszystkim dlatego, że zwiększa jawność i dostępność postępowań. Ogłoszenia, obwieszczenia i dokumenty mają być publikowane w jednym systemie, a udział w licytacji nie będzie już uzależniony od fizycznej obecności w konkretnym miejscu i konkretnym czasie. To oznacza większy dostęp obywateli do informacji, większą konkurencję między licytacjami i większą szansę na uzyskanie ceny bardziej odpowiadającej wartości sprzedawanego majątku. To służy zarówno wierzycielowi, jak i zobowiązanemu. Pozytywnie należy ocenić także to, że projekt bardzo szczegółowo reguluje warunki dopuszczenia do licytacji, zasady wpłaty wadium, terminy, tryb składania dokumentów oraz sposób rozpatrywania skarg. To nie jest cyfryzacja dla samej cyfryzacji. To jest próba zbudowania procedury bardziej uporządkowanej, bardziej przewidywalnej i mniej podatnej na uznaniowość. W państwie prawa właśnie tak powinny wyglądać nowoczesne procedury publiczne. Warto też podkreślić, że projekt tworzy elektroniczny ślad czynności, co ma znaczenie dla kontroli legalności działalności organów i dla zaufania obywateli do całego procesu. Im więcej przejrzystości, im mniej uznaniowości i im więcej jednolitych reguł, tym mniejsze pole do nadużyć, lokalnych układów czy niejasnych praktyk. Dobrze oceniam również etapowe wdrażanie systemu. Minister właściwy do spraw finansów publicznych ma uruchomić kolejne funkcje portalu w określonych terminach. To rozsądne rozwiązanie, bo przy tak dużej reformie lepiej wprowadzać zmiany etapami, niż narażać obywateli i administrację na chaos organizacyjny. Oczywiście przy wdrażaniu trzeba pamiętać o bezpieczeństwie danych, o stabilności systemu i o tym, by osoby mniej biegłe cyfrowe nie były faktycznie wypychane z dostępu do procedury, ale to są wyzwania wdrożeniowe, a nie argument przeciwko samemu kierunkowi zmian. Kierunek jest słuszny. To jest projekt, który wzmacnia nowoczesność, przejrzystość i efektywność państwa. Dlatego zasługuje na poparcie. Dziękuję.
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chciałbym zapytać o to, o czym mówiłem w trakcie mojego wystąpienia w imieniu koła parlamentarnego, czyli kiedy rząd zajmie się zanieczyszczeniami związanymi z bronią chemiczną z okresu II wojny światowej. Mamy już naprawdę bardzo dużo znaków ostrzegawczych. Są już ryby poparzone tą bronią chemiczną. Czy czekają państwo, aż ludzie też będą nią poparzeni? Trzeba to jak najszybciej z Bałtyku usunąć. Dziękuję.
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ten rządowy projekt jest przykładem polityki na pokaz. Uśmiechnięty rząd znów chce opowiadać Polakom bajki o nowoczesności, zielonej żegludze i niskoemisyjnych paliwach. W rzeczywistości jednak przynosi kolejny projekt, który sprowadza się do nowych obowiązków, nowych kontroli, nowych sprawozdań i nowych kar. Nawet Komisja Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej uznała, że ten projekt należy odrzucić już w pierwszym czytaniu. Najgorsze w tym projekcie jest jednak co innego. Ten rząd chce zajmować się Bałtykiem wyłącznie wtedy, gdy może coś dopisać do unijnej tabelki klimatycznej. Gdy trzeba walczyć o realne bezpieczeństwo ekologiczne, zdrowotne i strategiczne Polski, nagle zapada cisza. Prawdziwym skandalem dotyczącym Bałtyku nie jest dziś to, że armator będzie miał za mało formularzy i certyfikatów. Prawdziwym skandalem jest to, że na dnie naszego morza od dziesięcioleci zalegają niebezpieczne materiały wojenne, w tym broń chemiczna, a eksperci od lat ostrzegają, że korozja postępuje i problem nie zniknie sam. Ostatnie badania potwierdziły obecność tysięcy kilogramów rozpuszczonych toksycznych substancji pochodzących z broni zalegającej w południowo-zachodnim Bałtyku. I co robi rząd? Zamiast twardo postawić sprawę wobec Berlina i instytucji unijnych, zamiast żądać współfinansowania, współodpowiedzialności i realnej operacji oczyszczenia Bałtyku z tego śmieciowego dziedzictwa II wojny światowej, rząd woli ścigać polskich armatorów kolejnymi obowiązkami. To jest właśnie cała prawda o tej władzy: ogromna odwaga wobec własnych obywateli i kompletna miękkość wobec silniejszych partnerów z Zachodu. Pytam więc: Gdzie jest polski plan oczyszczenia Bałtyku? Gdzie jest polska ofensywa dyplomatyczna wobec Niemiec? Gdzie jest żądanie, aby ci, którzy współtworzyli to wojenne dziedzictwo, dzisiaj współuczestniczyli w usunięciu zagrożenia? Gdzie jest obrona polskich rybaków, polskich portów, polskiego wybrzeża i polskiego interesu narodowego? Niepotrzebna jest nam kolejna ustawa pisana pod unijne slogany. Potrzebne jest nam państwo, które rozumie hierarchię zagrożeń. A dziś jedno z najpoważniejszych i najbardziej haniebnie zaniedbywanych zagrożeń dla Bałtyku leży nie w tabelkach emisyjnych, tylko na dnie morza. Polska nie potrzebuje ekologicznego PR-u. Polska potrzebuje rządu, który wreszcie zacznie walczyć o realne bezpieczeństwo Bałtyku i realny interes Rzeczypospolitej. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Będę pytał o zmiany ustrojowe, o których mówiłem w trakcie mojego wystąpienia w imieniu koła. Chciałem zapytać się, dlaczego ustawa utrwala model, w którym radca prawny jest de facto związany z jednym, monopolistycznym samorządem. Dlaczego projekt nie otwiera debaty nad możliwością współistnienia kilku izb lub kilku struktur samorządowych przy zachowaniu jednolitych standardów zawodowych? Czy projektodawcy analizowali, czy model wyłącznej przynależności do jednej korporacji zawodowej jest zgodny z art. 17 ust. 1 konstytucji, z wolnością zrzeszania się, czyli z art. 58 ust. 1, oraz z zasadą proporcjonalności, czyli z art. 31 ust. 3? Jakie zabezpieczania wprowadzono, aby procedura stwierdzenia niezdolności radcy prawnego do wykonywania zawodu nie stała się narzędziem nacisku albo eliminowania niewygodnych osób z zawodu? Dziękuję.
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Oczywiście, że jestem. Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Jako koło parlamentarne Demokracja Bezpośrednia będziemy głosowali za tym projektem, gdyż zawiera on rozwiązania potrzebne i racjonalne. Wzmacnia ochronę tajemnicy zawodowej, porządkuje zasady przetwarzania danych, doprecyzowuje odpowiedzialność dyscyplinarną, umożliwia sprawniejsze działanie organów samorządu oraz wzmacnia ochronę oznaczenia: kancelaria radcy prawnego. To są zmiany porządkujące i w wielu punktach pożyteczne. Samorząd zawodowy ma służyć jakości wykonywania zawodu i ochronie obywatela, a nie doraźnym interesom politycznym. W tym kierunku ten projekt co do zasady zmierza. Ale właśnie dlatego trzeba powiedzieć jasno: samorząd zawodowy nie może przekształcić się w korporację o własnych uprawnieniach procesowych. Projekt przyznaje okręgowym izbom i Krajowej Izbie Radców Prawnych daleko idące uprawnienia organizacji pozarządowej i społecznej w postępowaniach cywilnych, karnych i administracyjnych. To rozwiązanie niesie ryzyko nadmiernej korporacyjności. Samorząd ma być strażnikiem standardów, a nie osobnym uczestnikiem życia procesowego wszędzie tam, gdzie uzna to za stosowne. Druga uwaga - jeszcze ważniejsza ustrojowo. Państwo nie powinno utrwalać modelu przymusowej, wyłącznej przynależności do jednego tylko samorządu, jakby istniało tylko jedno dopuszczalne, formalne reprezentowanie środowiska. W mojej ocenie należy otworzyć debatę nad możliwością współistnienia kilku izb lub kilku struktur samorządowych w ramach jednego zawodu przy zachowaniu jednolitych standardów dostępu do zawodu, etyki i odpowiedzialności dyscyplinarnej. Art. 17 ust. 1 konstytucji pozwala tworzyć samorządy zawodowe, ale nie nakazuje ustawowego monopolu jednej korporacji. W zestawieniu z wolnością zrzeszania się z art. 58 ust. 1 oraz zasadą proporcjonalności z art. 31 ust. 3 obecny model budzi poważne wątpliwości konstytucyjne. Samorząd zawodowy jest potrzebny, ale potrzebny jest samorząd otwarty, pluralistyczny i służący obywatelom, a nie korporacja zamknięta, monopolistyczna i sama dla siebie. Dlatego popierając kierunek tej ustawy, apeluję równocześnie o odrzucenie wszystkiego, co może prowadzić do nadmiernej korporacyjności i do wzmacniania monopolu jednej izby. To jest dobra nowelizacja w części technicznej, ale wymaga większej odwagi w części ustrojowej. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 55 w dniu 14-04-2026 (1. dzień obrad)Szanowny Panie Marszałku! Demokracja Bezpośrednia. Nieobecny Panie Premierze! Składam wniosek o przerwę i informację ministra Krajewskiego w sprawie politycznego napadu na zdrowie rolników. PSL funduje polskiej wsi festiwal pogardy. Ponad 1300 rolników i niemal 300 dzieci wyrzucono z turnusów rehabilitacyjnych, bo minister mówi, że nie ma pieniędzy. Pieniądze w systemie są, ale zamiast na leczenie płyną szerokim strumieniem na synekury dla zielonych kumpli. Nominat PSL-u zamienił KRUS w prywatny folwark. Merytoryczny prof. Wicherek przegrał z PSL-owską nominacją. A wyrzucenie doświadczonego dyrektora z Horyńca oraz Iwonicza-Zdroju to nie zarządzanie, lecz to kadrowe barbarzyństwo i deptanie dorobku pokoleń. PSL zrobił z KRUS-u zielony paśnik kosztem zdrowia rolników. Jednocześnie składam gratulacje z powodu fantastycznego wyniku wyborczego (Dzwonek) Péterowi Magyarowi. Taki wynik i rządzenie bez zgniłej koalicji były możliwe dzięki jednomandatowym okręgom wyborczym. Mam nadzieję, że w Polsce również zmienimy ordynację wyborczą, aby... (Marszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie)







