Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z pełnym przekonaniem popieram projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 370. rocznicy złożenia Ślubów lwowskich przez króla Jana II Kazimierza. To nie jest tylko uchwała rocznicowa. To jest uchwała o pamięci, o tożsamości, o moralnym fundamencie polskiej wspólnoty.
1 kwietnia 1656 r., w czasie jednego z najcięższych kryzysów w dziejach Rzeczypospolitej, król Jan II Kazimierz złożył we Lwowie uroczyste ślubowanie przed obrazem Matki Bożej Łaskawej w Katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Król ogłosił Matkę Bożą Królową Korony Polskiej i powierzył jej opiece mieszkańców Rzeczypospolitej. Był to akt religijny, ale zarazem akt państwowy, narodowy i historyczny. Pamiętajmy, w jakich okolicznościach te słowa padły. Rzeczpospolita była osłabiona buntami, wojnami i agresją zewnętrzną. Po buncie Chmielnickiego przyszła agresja Moskwy, a potem - potop szwedzki. Znaczna część kraju została opanowana. Część elity zdradziła, więc państwo stanęło na krawędzi upadku. Właśnie wtedy, gdy wydawało się, że wszystko się rozpada, naród odnalazł w sobie wolę trwania i wolę oporu.
Uchwała słusznie przypomina, że przełomem była obrona Jasnej Góry, powszechne poruszenie społeczeństwa i mobilizacja wszystkich stanów do walki o ojczyznę. Dlatego śluby lwowskie nie są martwym zabytkiem historii. To jeden z najważniejszych aktów polityczno-religijnych w naszych dziejach. Miały wpływ na budowanie tożsamości narodowej, umacniały wspólnotę i dawały Polakom siłę w chwilach klęsk oraz kolejnych zniewoleń. Nieprzypadkowo po 300 latach odwołał się do nich kard. Stefan Wyszyński, pisząc Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego. To pokazuje ciągłość polskiej pamięci i polskiej odpowiedzialności za wolność. Ta uchwała przypomina, że naród, który nie pamięta swoich wielkich chwil próby, traci zdolność rozumienia samego siebie. Dlatego dziś powinniśmy oddać hołd temu wydarzeniu. Dla prawdy historycznej, dla szacunku wobec naszych dziejów, dla Polski. Dlatego popieramy tę uchwałę. Dziękuję. (Oklaski)
« Przebieg posiedzenia
Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! To, co dziś robicie, jest kolejnym krokiem nie w stronę sprawniejszego państwa, tylko w stronę państwa zamkniętego na prawdę, krytykę i pluralizm. Boicie się demokracji, boicie się normalnej debaty, boicie się, że w tej sali wybrzmi coś, czego nie da się przykryć propagandą, paskami w telewizji i partyjnymi przekazami dnia. Pod pozorem porządkowania regulaminu Sejmu wprowadzacie rozwiązania, które mają jeden cel: to, żeby w tej Izbie dominował głos rządu. To jest ustawianie Sejmu pod rząd. To jest budowanie przewagi jednej strony sporu politycznego za pomocą regulaminu, a nie siły argumentów. Co szczególnie znamienne, boicie się nawet głosu Kancelarii Prezydenta. To was boli, bardzo boli. Wystarczyło kilka wystąpień ministra Zbigniewa Boguckiego z tej mównicy, żebyście wpadli w popłoch. Wystarczyło kilka mocnych, cennych, niewygodnych wypowiedzi, żeby nagle się okazało, że trzeba szybko zmieniać regulamin Sejmu. Dlaczego? Bo Polacy oglądający obrady zaczęli słyszeć rzeczy, których nie chcieliście dopuścić do opinii publicznej. Zaczęli słyszeć prawdę. Chcecie, żeby obywatel oglądający transmisję z Sejmu słyszał przede wszystkim waszą wersję wydarzeń, waszą narrację, waszą propagandę, wasze usprawiedliwienia. Mówicie o porządku, a w istocie porządkujecie Sejm tak, żeby był wygodny dla rządu i niewygodny dla każdego, kto ten rząd krytykuje. Tak właśnie psujecie państwo: małymi zmianami, od przepisów pisanych pod aktualną większość do wyciszania niewygodnych głosów i wzmacniania tylko tych, którzy mają władzę. To jest logika państwa autorytarnego: mniej debaty, mniej równowagi, mniej pluralizmu, więcej kontroli. Sejm nie jest własnością rządu. Sejm nie jest studiem nagrań dla rządowej propagandy. Sejm ma być miejscem ścierania się argumentów, a nie miejscem, gdzie władza ustawia mikrofony pod siebie. Dlatego trzeba jasno powiedzieć: zmienianie regulaminu jest bardzo szkodliwe. Boicie się konfrontacji, boicie się wolnego głosu, a władza, która boi się głosu innych, przestaje być władzą demokratyczną. Składam wniosek o odrzucenie tego projektu w drugim czytaniu. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pan poseł Mariusz Witczak z tej mównicy obraził opozycję i uciekł. Mówił tutaj o eunuchach. Panie pośle, eunuchami powinni zostać wszyscy, którzy gwałcą kobiety i krzywdzą dzieci, czyli pedofile. Nie ograniczałbym się do tych skandalicznych przykładów w państwa partii, choć jest ich jakoś wyjątkowo dużo. Wszyscy przez lata szliście do wyborów, opowiadając, że będziecie się troszczyli o dzieci i będziecie się troszczyli o kobiety. Jeżeli tak, to powinna być w końcu kastracja każdego bandziora, który krzywdzi kobiety i dzieci. Chciałbym zapytać pana posła, dlaczego państwo się boją demokracji. Dlaczego państwo nie wprowadzają realnych zmian, tylko upolityczniają komisje wyborcze? Dlaczego państwo nie chcą, aby głosy były liczone przy kamerach, tak jak w Wielkiej Brytanii? Chodzi o to, żeby wszyscy mogli obserwować proces liczenia głosów, ten najważniejszy proces. Dlaczego (Dzwonek) nie zrobili państwo skanerów na urnach, żeby było to elektroniczne liczenie, a później było ręczne liczenie? To są rzeczy, które są potrzebne. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ten projekt jest przedstawiany jako uporządkowanie procedur wyborczych, ale gdy odłożyć propagandowe opakowanie i przeczytać przepisy, widać rzecz bardzo niebezpieczną. Oto pod hasłem profesjonalizacji próbuje się wcisnąć do obwodowych komisji wyborczych nową figurę sekretarza, który ma mieć ogromny wpływ na przebieg prac komisji. A punkt wyjścia do tego powołania daje wójt. I właśnie tu zaczyna się problem fundamentalny. Wybory mają być nie tylko uczciwe, one mają być także poza wszelkim cieniem podejrzeń. Tymczasem państwo proponują model, w którym człowiek zgłoszony przez organ lokalnej władzy ma uczestniczyć w liczeniu kart, organizacji głosowania, ustalaniu wyników, sporządzaniu i podpisywaniu protokołów, publikowaniu wyników i obsłudze systemu teleinformatycznego. Czyli ma mieć rękę położoną niemal na całym najważniejszym procesie obwodowej komisji. To jest dokładnie odwrotny kierunek niż ten, którego od lat domagają się środowiska obywatelskiej kontroli wyborów. Tam pada jasny postulat: maksymalnie odsunąć aparat gminy od wpływu na proces wyborczy i maksymalnie zwiększyć jawność, kontrolę społeczną i przejrzystość. Bo jeżeli obywatel widzi, że w sercu komisji wyborczej siada osoba wyciągnięta z otoczenia urzędu, to państwo nie budują zaufania. Jeszcze groźniejsze jest to, że ten sekretarz nie jest jakimś pomocnikiem od spinaczy i segregatorów. Nie, to ma być osoba od kart, protokołu, wyniku i systemu, a więc od wszystkiego, co w wyborach jest najważniejsze. Proszę zwrócić uwagę na polityczny sens tej operacji. Z jednej strony mówi się o bezstronności, z drugiej strony otwiera się furtkę dla ludzi wywodzących się z administracji rządowej, samorządowej albo jednostek jej podległych. To nie jest odpartyjnienie procesu, to jest jego upolitycznienie przez zaplecze instytucjonalne. Co więcej, w praktyce taki model osłabia obywatelski charakter komisji. Dotąd komisja była miejscem, gdzie ścierają się wzajemne spojrzenia komitetów, mężów zaufania, obywateli, społecznej kontroli. A teraz w środek tego organizmu wprowadza się osobę o silnej pozycji, dodatkowo wynagradzaną, w dodatku z zadaniami, które pozwalają realnie wpływać na cały rytm pracy komisji. To jest zmiana ustrojowa, a nie techniczna korekta. Ruch Kontroli Wyborów od lat mówi jasno: więcej jawności, więcej społecznej kontroli, więcej niezależności od gminnych układów, większy nacisk na fizyczny, ręczny, sprawdzalny protokół i pełną przejrzystość procedur, a ten projekt idzie w przeciwną stronę. On nie rozprasza ryzyk, on je koncentruje. Nie przekonuje mnie też argument o profesjonalizacji. W demokracji profesjonalizacja nie może oznaczać przejęcia komisji przez ludzi z aparatu administracyjnego. (Dzwonek) Profesjonalizacja ma służyć obywatelom, a nie ograniczać ich realną kontrolę. Wysoka Izbo! Pani Marszałek! Tego projektu nie da się poprawić. Nie ma np. liczenia przy kamerach, nie ma skanerów, żeby później drugi raz można było to ręcznie sprawdzić. Nie robią państwo niczego, aby zagwarantować jawność. Wicemarszałek Dorota Niedziela: Zgłasza pan wniosek? Poseł Jarosław Sachajko: Zgłaszam wniosek o odrzucenie w drugim czytaniu.
Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Drodzy Polacy! Premier Donald Tusk staje przed kamerami i z wielkim patosem ogłasza, że będzie badał sprawę Epsteina. Tymczasem premier nie powinien szukać mrocznych skandali za oceanem. Ma ich masę na własnym partyjnym podwórku. Działaczka Platformy Obywatelskiej z Kłodzka skazana za pomocnictwo w pedofilii i zoofilii, mimo że usłyszała zarzuty w czerwcu 2023 r., spokojnie pracowała przy dwóch kampaniach wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Kolejny przykład potwora z Platformy Obywatelskiej, ich trzykrotnego kandydata na burmistrza. Człowiek skazany za skrzywdzenie 14 dziewczynek. I co się dzieje z tym oprawcą? Sąd wyższej instancji uchyla mu wieloletni wyrok, bo orzekał neosędzia. Wysoka Izbo! Pedofilię trzeba wypalać gorącym żelazem bez względu na to, kto dopuszcza się tego obrzydliwego przestępstwa i jaką nosi legitymację partyjną. Skrzywdzenie dziecka to zbrodnia najcięższa, która zostawia w małym człowieku krwawiącą ranę i traumę na całe życie. Dlatego powiem to wprost: osoby, które dopuszczają się pedofilii, powinny być poddawane fizycznej kastracji. Tylko tak zagwarantujemy, że nigdy więcej nie powtórzą tego barbarzyństwa. Każdy degenerat, któremu w ogóle przyjdzie do głowy podnieść rękę na dziecko, musi wiedzieć, jaka nieodwracalna kara mu grozi. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 54 w dniu 26-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać, gdzie są granice absurdu. Dzisiaj mówicie o osobowości prawnej dla Odry, jutro zaczniecie opowiadać o jakichś łąkach, a później o strumykach. Gdzie państwo mają tę granicę absurdu? Chciałbym zapytać, czy projektodawcy naprawdę uważają, że problemem Odry jest brak podmiotowości rzeki, a nie nieskuteczność państwa i źle działające instytucje. Skoro sami w uzasadnieniu opisujecie prawdziwe źródła problemu: słaby monitoring, rozmycie kompetencji, błędne decyzje i brak skutecznej kontroli, to dlaczego nie składacie projektu naprawiającego te elementy, a składacie taki zawierający jakieś ideologiczne pomysły? Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 54 w dniu 25-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Odra wymaga ochrony, co do tego nie ma żadnego sporu, ale ten projekt nie ma nic wspólnego z poważnym państwem i poważnym prawem. To nie jest ustawa naprawcza. To jest polityczna fantazja, prawna baśń i dowód na to, że część koalicji rządzącej, zamiast naprawiać państwo, wraca do myślenia magicznego. Zamiast naprawić pozwolenia wodnoprawne, monitoring, kontrole zrzutów, odpowiedzialność urzędników i system reagowania, chcecie nadać rzece osobowość prawną i udawać, że od tego stanie się czystsza. Naprawdę do tego doszliście? To jest XXI w. czy średniowiecze? Co będzie następne: osobowość prawna dla Giewontu, prawa podmiotowe dla dębu Bartek, reprezentant puszczy, pełnomocnik jeziora i komitet obrony kamienia polnego? Państwo prawa zastępujecie państwem symboli rytuałów i ideologicznych zaklęć. Ten projekt jest nie tylko śmieszny, on jest groźny. Wpisujecie wprost, że Odra ma mieć osobowość prawną, że jej zasoby mają stanowić jej własność, a korzystanie gospodarcze i nawet część rekreacyjnego wykorzystywania rzeki mają zależeć od porozumień z jej reprezentacją. To nie jest ochrona środowiska. To jest przepis na chaos, blokowanie inwestycji, niekończące się spory i paraliż decyzyjny. Najbardziej kompromitujące jest jednak to, że sami w uzasadnieniu opisujecie prawdziwe źródła katastrofy: rozmycie kompetencji, słaby monitoring, błędne decyzje, nieskuteczne kontrole zrzutów, zwiększenie zasolenia. Czyli znacie diagnozę, ale zamiast zastosować leczenie urządzacie sejmowy teatr. Odra potrzebuje twardego państwa, jasnych reguł, skutecznej kontroli, realnych limitów zrzutów i odpowiednich urzędników. Nie potrzebuje prawnej baśni, w której rzeka staje się własnością samej siebie, a państwo kapituluje przed ideologicznym eksperymentem. Ten projekt jest zły, śmieszny i niebezpieczny zarazem. Powinien zostać odrzucony w pierwszym czytaniu i taki wniosek niniejszym składam. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 54 w dniu 25-03-2026 (1. dzień obrad)Szanowna Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać panią minister, czy pani minister wyjdzie na mównicę i opowie kolejną ckliwą, chwytającą za serce historyjkę o tym, jak to pani Marta pracująca w kancelarii premiera urodziła dziecko, była na urlopie macierzyńskim i została zwolniona w trakcie tego urlopu. Czy pani się odważy i powie Polakom w szczegółach, jak są traktowane kobiety, matki w kancelarii premiera? Kolejne pytanie: Czy rząd się nie obawia przy tak szerokiej definicji mobbingu, że wzrośnie liczba sporów interpretacyjnych? Dlaczego projekt przewiduje minimalne zadośćuczynienie za mobbing na poziomie co najmniej sześciokrotnego minimalnego wynagrodzenia? Zgodnie z jakimi analizami taki powinien być poziom tego zadośćuczynienia? Dziękuję.







