deklaracja dostepności     wartości domyślne       wielkość czcionki -> mniejsza czcionka     większa czcionka       wysoki kontrast -> wysoki kontrast     wysoki kontrast     wysoki kontrast

Działalność poselska

Wystąpienia sejmowe

  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie ministrze, chciałem zapytać, czy ministerstwo ma wyliczenia, ile podmiotów będzie musiało uzyskać identyfikator LEI. Jaki będzie realny koszt tego obowiązku? Jak rząd chce uniknąć sytuacji, w której błędy czysto techniczne, zły format, brak metadanych, brak LEI będą prowadziły do konsekwencji nadzorczych, mimo braku merytorycznego naruszenia? Jak zostanie rozwiązana kwestia odpowiedzialności za błędne lub niepełne przekazanie danych do ESAP? Czy będzie to traktowane jako uchybienie formalne, czy jako pełnoprawne naruszenie nadzorcze? Dziękuję. « Przebieg posiedzenia

więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przedłożony projekt ustawy ma charakter przede wszystkim techniczny i wdrożeniowy. Jego zasadniczym celem jest włączenie Polski do europejskiego pojedynczego punktu dostępu do informacji finansowych, czyli ESAP. Chodzi o to, aby informacje istotne dla rynków finansowych, inwestorów i uczestników obrotu były dostępne w sposób bardziej jednolity, porównywalny i uporządkowany w skali całej Unii Europejskiej. Z jednej strony trzeba zauważyć, że projekt może przynieść pewne korzyści systemowe. Może poprawić przejrzystość rynku, zwiększyć dostępność danych o polskich podmiotach i ułatwić inwestorom oraz instytucjom finansowym porównywanie informacji w skali europejskiej. Istotne jest również to, że projekt przewiduje wykorzystywanie formatów umożliwiających odczyt maszynowy oraz metadanych, co odpowiada dzisiejszym standardom obrotu gospodarczego i analizy danych. Z drugiej strony nie można pominąć kosztów i obciążeń, jakie wiążą się z tym projektem. Dla wielu podmiotów oznacza on nowe obowiązki sprawozdawcze, techniczne i organizacyjne. Konieczne będzie dostosowanie procedur, systemów informatycznych, formatów raportowania, a w części przypadków także uzyskanie identyfikatora LEI. To wszystko oznacza wzrost obowiązków oraz ryzyko, że nawet uchybienia o charakterze technicznym mogą rodzić konsekwencje regulacyjne. Warto również zwrócić uwagę, że ciężar wdrożenia spadnie nie tylko na przedsiębiorców i instytucje rynku finansowego, ale również na organy państwa, przede wszystkim Krajowy Rejestr Sądowy oraz Komisję Nadzoru Finansowego. To od ich sprawności organizacyjnej i technicznej będzie zależało, czy nowe rozwiązania rzeczywiście usprawnią dostęp do informacji, czy też staną się kolejną warstwą biurokratyczną. Dlatego ten projekt należy oceniać spokojnie i rzeczowo. Nie jest to ustawa o charakterze politycznym czy ideologicznym, lecz element szerszego procesu integracji polskiego rynku z unijną infrastrukturą informacyjną. Kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy sam cel jest słuszny, lecz czy wdrożenie będzie proporcjonalne, wykonalne i możliwie najmniej uciążliwe dla podmiotów zobowiązanych. W tym sensie projekt zasługuje na merytoryczną analizę i staranne dopracowanie, tak aby zwiększając przejrzystość rynku, nie doprowadzić jednocześnie do nadmiernego wzrostu kosztów administracyjnych po stronie przedsiębiorców i instytucji publicznych. Dziękuję.
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałem zapytać, dlaczego rząd likwiduje wyspecjalizowaną służbę antykorupcyjną, skoro na całym świecie standardem jest profesjonalizacja i specjalizacja ścigania korupcji, a nie rozpraszanie kompetencji. Czy prawdziwym celem projektu jest przypadkiem nie walka z korupcją, lecz likwidacja organu, który mógłby zbyt skutecznie patrzeć władzy na ręce? Dlaczego to właśnie prezes Rady Ministrów ma decydować, które przedsięwzięcia rządowe obejmować osłoną antykorupcyjną, jaką służbę do tego wyznaczyć i jakie informacje z niej pobierać? Dlaczego spory kompetencyjne między służbami antykorupcyjnymi ma rozstrzygać premier, czyli polityk, a nie niezależny, ustawowo odrębny organ? Dziękuję.
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! To jest projekt skrajnie zły. Świat idzie w stronę specjalizacji, profesjonalizacji i wzmacniania wyspecjalizowanych narzędzi do ścigania korupcji, a państwo proponują ruch dokładnie odwrotny: likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Znosicie szefa CBA, wygaszacie jego kierownictwo i rozrzucacie zadania tej służby po Policji, ABW, Krajowej Administracji Skarbowej. To nie jest wzmocnienie państwa, to jest jego rozbrojenie. Nie oszukujcie ludzi, że tu chodzi o jakąś wielką reformę skuteczności. Tu nie ma profesjonalizacji, tu jest rozmycie odpowiedzialności. Zamiast jednej służby wyspecjalizowanej w walce z korupcją tworzycie patchwork: trochę Policja, trochę ABW, trochę KAS, trochę osłona antykorupcyjna, trochę centrum w kancelarii premiera. A kiedy pojawi się chaos kompetencyjny, to kto ma rozstrzygnąć spory? Premier. To premier ma koordynować osłonę antykorupcyjną, premier ma decydować, które przedsięwzięcia są objęte osłoną, premier ma wyznaczać służbę do jej prowadzenia, premier ma rozstrzygać spory między służbami i premier może żądać od nich wszelkich informacji. To nie jest odpartyjnienie walki z korupcją, to jest jej jeszcze większa centralizacja polityczna, i to jeszcze w jakim stylu. Projekt wprost stanowi, że do postępowania o objęcie przedsięwzięcia rządowego osłoną antykorupcyjną nie stosuje się Kodeksu postępowania administracyjnego, a wykaz przedsięwzięć objętych osłoną antykorupcyjną oraz sama informacja o objęciu osłoną nie stanowią informacji publicznej. Czyli mniej jawności, mniej kontroli, mniej przejrzystości, więcej uznaniowości centrum władzy. Naprawdę trudno nie odnieść wrażenia, że nie boicie się korupcji, za to boicie się niezależnego, wyspecjalizowanego organu, który mógłby zbyt skutecznie patrzeć władzy na ręce. I tym projektem pokazujecie to w sposób ordynarny. Mówicie: powstanie Centralne Biuro Zwalczania Korupcji w Policji. Ale to już nie będzie odrębna służba z własną pozycją ustrojową. To będzie jednostka podporządkowana policyjnej hierarchii, podczas gdy centrum polityczne dostaje jeszcze większy wpływ na osłonę największych przedsięwzięć państwowych. To jest zła wiadomość dla uczciwych obywateli i dobra wiadomość dla tych, którzy marzą, żeby antykorupcja była miękka wobec swoich i twarda wobec wybranych. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: ten projekt nie wzmacnia państwa, ten projekt osłabia państwo. On nie profesjonalizuje walki z korupcją, lecz ją polityzuje, rozprasza i zaciemnia. Dziękuję. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Dziękuję bardzo. Chciałbym poinformować panią poseł Skowrońską, bo dobrze byłoby to jednak wiedzieć, że nie można unieważnić ślubu kościelnego. (Głos z sali: Dokładnie.) Dobrze byłoby już to wiedzieć, ale jest czas, można się dokształcić. (Głos z sali: Stwierdzić nie można.) Chciałbym zapytać ministerstwa, dlaczego państwo po raz kolejny abdykuje i chce, zamiast naprawić sądy, zastąpić wyrok sądu oświadczeniami złożonymi przed urzędnikiem stanu cywilnego. W jaki sposób kierownik urzędu stanu cywilnego ma rozpoznać przemoc psychiczną, przymus ekonomiczny, szantaż lub manipulację, skoro projekt opiera się głównie na zgodnych oświadczeniach stron i formalnej weryfikacji dokumentów? Czy rząd nie widzi, że w ten sposób osłabia ochronę małżeństwa, małżonka skrzywdzonego, który w sądzie mógłby dochodzić ustalenia wyłącznej winy drugiej strony? (Głos z sali: Głupstwa pan opowiada.) Czy rząd nie rozumie, że małżeństwo to nie jest zwykła czynność administracyjna, tylko jedna z podstawowych instytucji życia społecznego, którą właśnie sprowadza do urzędowej procedury, protokołu i wzajemnej rejestracji?
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Dziękuję bardzo. Pani Minister! Wysoka Izbo! Państwo pod waszymi rządami kolejny raz abdykuje, nie reformuje sądów, nie naprawia wymiaru sprawiedliwości. Wy nie przywracacie powagi państwa, wy po prostu uciekacie od odpowiedzialności i znowu zastępujecie sąd urzędnikiem. Wstydu nie macie. Bo co wy tutaj tak naprawdę proponujecie? Proponujecie, żeby małżeństwo, jedna z najważniejszych instytucji życia społecznego, fundament rodziny, fundament ładu społecznego i fundament państwa, można było rozwiązać nie wyrokiem sądu, ale przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Wystarczy, że małżonkowie są co najmniej rok po ślubie, nie mają wspólnych małoletnich dzieci ani dziecka poczętego, lecz nienarodzonego. Odczekają miesiąc i złożą zgodne oświadczenie przed urzędnikiem. I już - koniec małżeństwa. Pieczątka, wzmianka w akcie, sprawa załatwiona. Tak właśnie chcecie potraktować małżeństwo. To jest degradacja małżeństwa. To jest sprowadzenie jednej z najważniejszych instytucji życia wspólnotowego do poziomu urzędniczej procedury, formularza, protokołu, wpisu w rejestrze rozwodów pozasądowych. I jeszcze każecie wierzyć, że to jest postęp. Nie, to nie jest postęp. To jest rozkład państwa. Najbardziej bulwersujące jest to, że w tak poważnej sprawie państwo rezygnuje z realnej niezależności, kontroli sądu i opiera się na oświadczeniach stron: oświadczeniu, że nie ma dzieci, oświadczeniu, że nie ma sprawy sądowej, oświadczeniu o zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia, oświadczeniu pod rygorem odpowiedzialności karnej, czyli mniej państwa, więcej papieru, mniej prawdy materialnej, więcej formularzy, mniej wymiaru sprawiedliwości, więcej urzędniczej fikcji. I to jeszcze nie koniec. Ten projekt z góry przesądza, że taki rozwód ma wywoływać takie skutki, jak w przypadku, kiedy żaden z małżonków nie ponosi winy, jeżeli chodzi o rozkład pożycia. Wy nie tylko zabieracie sprawę sądowi, wy jeszcze z góry wyrzucacie z tej procedury odpowiedzialność moralną i prawną za rozpad małżeństwa. To jest kolejny krok w stronę państwa, które nie chroni małżeństwa, tylko ułatwia jego szybkie administracyjne skasowanie. I proszę nie opowiadać, że są bezpieczniki, bo potem można zażądać unieważnienia. Tak, można, ale dopiero wtedy, gdy ktoś działał pod wpływem groźby, błędu, podstępu albo gdy wyjdzie na jaw, że jednak były dzieci. Czyli najpierw państwo dopuszcza rozwód na oświadczenie, a potem łaskawie przewiduje akcję ratunkową. (Dzwonek) Powiedzmy to wprost: obecna koalicja niszczy fundamenty państwa, nie wzmacnia rodziny, nie wzmacnia sądów. Ten projekt zasługuje na odrzucenie w całości, bo jeżeli państwo nie potrafi już nawet obronić zasady, że o rozwiązaniu małżeństwa powinien rozstrzygać sąd, to przestaje być państwem poważnym. Bardzo proszę, wniosek. (Oklaski)
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Pani Marszałek! Państwo Ministrowie! Chciałbym zapytać, dlaczego w sprawie tak fundamentalnej jak istnienie stosunku pracy pierwszeństwo ma dostać decyzja administracyjna, a nie wyrok niezależnego sądu. Czy rząd zdaje sobie sprawę, że tworzy mechanizm, w którym jeden podpis urzędnika wywoła skutki jednocześnie w prawie pracy, podatkach, ZUS i ubezpieczeniu zdrowotnym? I powiązane z tym pytanie: Kto poniesie odpowiedzialność za błędne decyzje administracyjne, które uruchomią skutki podatkowe, składkowe i pracownicze, jeśli dopiero później okaże się, że to był błąd? I po co przedsiębiorcy interpretacja indywidualna, skoro projekt zastrzega, że kontrola i tak może ją podważyć ze względu na odmienne ustalenia dotyczące stanu faktycznego? Dziękuję. « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...
  Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)

Demokracja Bezpośrednia - pełna nazwa. Szanowna Pani Marszałek! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! To nie jest projekt naprawy rynku pracy. To jest projekt kapitulacji państwa wobec własnej niewydolności. Rząd doskonale wie, gdzie leży problem. Problem leży w tym, że sądy pracy działają za wolno, a obywatel latami czeka na rozstrzygnięcie, czy był pracownikiem, czy tylko tanim zleceniobiorcą bez praw. I co robi rząd? Czy rząd naprawia sądownictwo? Czy wzmacnia sądy pracy? Czy gwarantuje szybki wyrok niezależnego sądu? Nie. Rząd idzie na skróty. Zamiast naprawić wymiar sprawiedliwości, chce dać urzędnikowi kompetencje, by w praktyce zastępował sąd. A przecież sam projekt przyznaje, że sąd powinien podejmować czynności tak, by posiedzenie odbywało się nie później niż miesiąc od wniesienia pozwu. A więc rząd wie, co powinno działać, tylko nie chce tego naprawić. Sedno tego projektu jest skandaliczne. Po niewykonaniu polecenia Państwowej Inspekcji Pracy okręgowy inspektor pracy ma dostać prawo wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy. I ta decyzja nie będzie miała skutków tylko na papierze. Projekt mówi wprost: od dnia wydania ma ona wywoływać skutki na gruncie prawa pracy, prawa podatkowego, ZUS, ubezpieczenia zdrowotnego i innych obowiązujących wpłat. A więc jeden urzędniczy podpis ma uruchomić lawinę skutków dla przedsiębiorcy w całym systemie państwa. To nie jest korekta, to jest administracyjny taran. I wreszcie to, co jeszcze bardziej bulwersuje: jeżeli w sprawie objętej pozwem o ustalenie stosunku pracy pojawi się taka decyzja, to sąd ma zapewnić postępowanie. Czyli zamiast powiedzieć: sąd rozstrzyga pierwszy, rząd mówi: najpierw urzędnik, potem ewentualnie sąd. Tak właśnie wygląda państwo, które nie reformuje instytucji, tylko obchodzi własną niesprawność. Rząd próbuje to upudrować opowieścią o interpretacjach indywidualnych głównego inspektora pracy. Tylko że to też jest półśrodek. Interpretacja za 40 zł wydana w 30 dni ma niby dawać bezpieczeństwo, ale ustawa od razu zastrzega, że jeżeli kontrola ustali inny stan faktyczny, to cały ten komfort się kończy. Czyli obywatel dalej nie dostaje pewności prawa, dostaje tylko warunkową łaskę administracyjną. Nikt tutaj nie broni fikcyjnych etatów, udawanych zleceń ani patologii, ale państwo prawa nie polega na tym, że zamiast niezawisłego sądu obywatel ma się bać urzędnika wyposażonego w coraz większą władzę. Państwo prawa polega na tym, że to sąd rozstrzyga spór, a administracja wykonuje prawo, a nie je zastępuje. Dlatego ten projekt trzeba ocenić jednoznacznie: to nie jest reforma sprawiedliwości, to jest próba zastąpienia sprawiedliwości administracyjnym przymusem. Niech rząd najpierw naprawi sądownictwo pracy, a dopiero potem mówi o obronie pracownika. Bo dziś nie broni pracownika, dziś buduje kolejne państwo urzędniczej (Dzwonek) przemocy. (Oklaski) « Przebieg posiedzenia
więcej...    transmisja...


1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  [12]  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  51  52  53  54  55  56  57  58  59  60  61  62  63  64  65  66  67  68  69  70  71  72  73  74  75  76  77  78  79  80  81  82  83  84  85  86