Działalność poselska
Wystąpienia sejmowe

Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z pełnym przekonaniem popieram projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 45. rocznicy wydarzeń Kryzysu Bydgoskiego 1981 roku.
To jest uchwała potrzebna, godna i sprawiedliwa. Potrzebna, bo przypomina jedno z kluczowych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Godna, bo oddaje hołd ludziom, którzy w chwili próby nie cofnęli się przed przemocą władzy. Sprawiedliwa, bo przywraca należne miejsce tym, którzy bronili wolności, godności i prawa do zrzeszania się.
Kryzys bydgoski nie był tylko lokalnym incydentem. Był momentem, w którym cała Polska zobaczyła prawdziwe oblicze systemu komunistycznego. Władza nie dopuściła do głosu przedstawicieli rodzącej się rolniczej ˝Solidarności˝, a potem odpowiedziała siłą. Pobici zostali działacze; wśród nich byli Jan Rulewski, Michał Bartoszcze i Mariusz Łabentowicz. To była przemoc wymierzona nie tylko w konkretne osoby, ale też w prawa obywatelskie i w nadzieje milionów Polaków.
Ta uchwała ma jeszcze jedną wielką wartość: pokazuje, że ˝Solidarność˝ była wspólnotą miasta i wsi. Pokazuje, że o wolność upominali się nie tylko robotnicy, lecz także rolnicy indywidualni, którzy domagali się prawa do własnej, niezależnej organizacji. Strajk chłopski w siedzibie ZSL w Bydgoszczy, determinacja protestujących i masowe poparcie społeczne doprowadziły ostatecznie do rejestracji NSZZ Rolników Indywidualnych ˝Solidarność˝. To ważna część naszej historii i dobrze, że dziś Sejm wyraźnie ją podkreśla.
To także uchwała ważna wychowawczo. Przypomina, że wolność nie jest dana raz na zawsze, że władza bez kontroli może sięgać po przemoc, a solidarność obywatelska może tę przemoc zatrzymać. Pamięć o bohaterach Bydgoszczy 1981 r. powinna być przekazywana kolejnym pokoleniom nie tylko jako wspomnienie, ale także jako lekcja odpowiedzialności za państwo i wspólnotę.
Dlatego ten projekt należy poprzeć. To hołd dla odwagi, dla niezłomności i dla tych wszystkich, którzy mieli odwagę powiedzieć przemocy: nie. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z pełnym przekonaniem popieram projekt uchwały w sprawie upamiętnienia 45. rocznicy wydarzeń Kryzysu Bydgoskiego 1981 roku. To jest uchwała potrzebna, godna i sprawiedliwa. Potrzebna, bo przypomina jedno z kluczowych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Godna, bo oddaje hołd ludziom, którzy w chwili próby nie cofnęli się przed przemocą władzy. Sprawiedliwa, bo przywraca należne miejsce tym, którzy bronili wolności, godności i prawa do zrzeszania się. Kryzys bydgoski nie był tylko lokalnym incydentem. Był momentem, w którym cała Polska zobaczyła prawdziwe oblicze systemu komunistycznego. Władza nie dopuściła do głosu przedstawicieli rodzącej się rolniczej ˝Solidarności˝, a potem odpowiedziała siłą. Pobici zostali działacze; wśród nich byli Jan Rulewski, Michał Bartoszcze i Mariusz Łabentowicz. To była przemoc wymierzona nie tylko w konkretne osoby, ale też w prawa obywatelskie i w nadzieje milionów Polaków. Ta uchwała ma jeszcze jedną wielką wartość: pokazuje, że ˝Solidarność˝ była wspólnotą miasta i wsi. Pokazuje, że o wolność upominali się nie tylko robotnicy, lecz także rolnicy indywidualni, którzy domagali się prawa do własnej, niezależnej organizacji. Strajk chłopski w siedzibie ZSL w Bydgoszczy, determinacja protestujących i masowe poparcie społeczne doprowadziły ostatecznie do rejestracji NSZZ Rolników Indywidualnych ˝Solidarność˝. To ważna część naszej historii i dobrze, że dziś Sejm wyraźnie ją podkreśla. To także uchwała ważna wychowawczo. Przypomina, że wolność nie jest dana raz na zawsze, że władza bez kontroli może sięgać po przemoc, a solidarność obywatelska może tę przemoc zatrzymać. Pamięć o bohaterach Bydgoszczy 1981 r. powinna być przekazywana kolejnym pokoleniom nie tylko jako wspomnienie, ale także jako lekcja odpowiedzialności za państwo i wspólnotę. Dlatego ten projekt należy poprzeć. To hołd dla odwagi, dla niezłomności i dla tych wszystkich, którzy mieli odwagę powiedzieć przemocy: nie. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)Dzień dobry. Dziękuję. Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Ja bym dopytał, o czym przed chwilą kolega mówił, czy rzeczywiście tajemnicą skarbową jest to, że pan minister nam powie, w jakich obszarach są nadużycia. Wydaje mi się, że to są zagregowane dane i to nie powinno być tajemnicą skarbową. Chciałem zapytać o dwie, trzy inne rzeczy. Projekt rozszerza SENT nie tylko na klasyczną sprzedaż, ale także na zwroty, czasowe używanie towarów, przewozy po wykonaniu usług oraz przewozy między magazynami tego samego podmiotu. Jakie konkretne nadużycia uzasadniają tak szerokie rozszerzenie zakresu ustawy? Z czego wynika wysokość nowych sankcji oraz czy ministerstwo przedstawi po roku od wejścia ustawy w życie do wiadomości Sejmu liczbę kontroli przewozu betonu, liczbę nałożonych kar, liczbę przypadków zastosowania pouczenia zamiast kary, liczbę użytych plomb elektronicznych oraz rzeczywiste dodatkowe wpływy budżetowe? Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)Dokładnie. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Skoro rząd likwiduje zawieszenie przedawnienia przez wszczęcie postępowania karnego skarbowego, to dlaczego w tym samym projekcie wprowadza się nową przesłankę zawieszenia przy postępowaniach dotyczących unikania opodatkowania? Jakie konkretne bezpieczniki ustawowe mają zagwarantować, że nowy mechanizm nie stanie się po prostu następcą starego, krytykowanego sposobu blokowania przedawnienia? Czy rząd nie obawia się, że art. 70f będzie zniechęcał uczciwych podatników do dobrowolnego poprawiania błędów? Każda korekta stanie się bowiem dla nich ryzykiem przedłużenia sporów z fiskusem. Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)Dziękuję. Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Projekt z druku nr 2288 dotyczy bardzo ważnej i bardzo wrażliwej części prawa podatkowego, czyli przedawnienia zobowiązań podatkowych oraz powiązanych z tym zmian w Kodeksie karnym skarbowym. Rząd wskazuje, że celem projektu jest z jednej strony poprawa relacji między podatnikami a organami podatkowymi, a z drugiej zwiększenie efektywności działania organów. Projekt obejmuje m.in. likwidację zawieszenia przedawnienia przez wszczęcie postępowania karnoskarbowego, nowe zasady dotyczące hipoteki i zastawu skarbowego, zawieszenie biegu terminu przy postępowaniach dotyczących unikania opodatkowania oraz wydłużenie terminu w razie późnych korekt deklaracji. Trzeba uczciwie powiedzieć, że w tym projekcie są rozwiązania potrzebne. Najważniejsze z nich to odejście od przepisu, który przez lata budził ogromne kontrowersje i był krytykowany jako narzędzie instrumentalnego blokowania przedawnienia przez wszczynanie postępowań karnoskarbowych. W uzasadnieniu projektu wprost wskazano zarówno stanowisko rzecznika praw obywatelskich, jak i sygnalizację Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2025 r., że ten mechanizm był nadużywany. Sam kierunek jego likwidacji należy więc ocenić pozytywnie. Jednocześnie projekt nie jest prostą deregulacją ani jednoznacznym wzmocnieniem pozycji podatnika. W miejsce jednych mechanizmów wprowadza się bowiem inne. Dotyczy to zwłaszcza zawieszenia biegu terminu przedawnienia przy postępowaniach związanych z unikaniem opodatkowania prowadzonych przez szefa KAS. Ministerstwo argumentuje, że sprawy tego typu są skomplikowane i wymagają czasu. W konsultacjach zaś wyraźnie podnoszono obawę, że może to się stać nową drogą do wydłużania stanu niepewności podatnika. To jest zastrzeżenie, którego nie wolno zlekceważyć. Podobnie należy spojrzeć na projektowany art. 70f. Rząd uzasadnia go potrzebą zapewnienia organom czasu na weryfikację korekt składanych tuż przed przedawnieniem, zwłaszcza gdy korekta zmniejsza podatek, zwiększa zwrot lub stratę. Ale w konsultacjach zwracano uwagę, że takie rozwiązanie może osłabić pewność prawa i zniechęcić podatników do dobrowolnego korygowania deklaracji w ostatnim roku przed przedawnieniem. To jest realne ryzyko praktyczne, a nie tylko teoretyczne. Wątpliwości budzi także część karnoskarbowa projektu. Chodzi o rozwiązanie, które uniemożliwia w pewnym zakresie odpowiedzialność karnoskarbową od samego przedawnienia należności podatkowej i przewiduje obowiązek uiszczenia równowartości pieniężnej także po przedawnieniu podatku. (Dzwonek) Rząd uzasadnia to potrzebą skutecznego ścigania poważnych przestępstw skarbowych. Stanowisko wobec tego projektu powinno być spokojne i rzeczowe. Dobrze, że usuwa się rozwiązania skomplikowane i od lat krytykowane, ale źle by było, gdyby pod hasłem porządkowania systemu zbudowano nowe instrumenty nadmiernego wydłużania niepewności podatkowej. Dziękuję.
Posiedzenie nr 53 w dniu 12-03-2026 (2. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Większości rządząca! Przestańcie zachowywać się jak mały Kazio w piaskownicy i opowiadać: to oni, to oni, to oni. Od 2 lat rządzicie. Nie wykorzystaliście szansy, aby złożyć ten wniosek do TSUE w listopadzie i w grudniu, tak jak z tego miejsca państwa prosiłem. Wówczas Ursula von der Leyen, wasza koleżanka, nie mogłaby podpisać tej umowy. 9 stycznia przegraliście w Radzie Unii Europejskiej. Mogliście znowu złożyć wniosek, aby nie było tej tymczasowości. Również o tym z tej mównicy mówiłem. Co zrobiliście? Nic nie zrobiliście. Macie kolejną uchwałę. Przygotowujecie uchwałę w taki sposób, że miękko prosicie rząd, żeby coś zrobił. Albo chcecie coś zrobić, albo powiedzcie wprost, powiedzcie to rolnikom: nie zrobiliśmy tego i nie jest winny PiS. Jesteście winni wy, Pawlak, Kalinowski, Sawicki, wszyscy wasi ministrowie, którzy rządzili. Powiedzcie to, że nie zrobiliście tego (Dzwonek) albo zróbcie to dzisiaj. Dziękuję. (Oklaski)
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Trzeba to powiedzieć wprost. Rząd Donalda Tuska z ministrem rolnictwa Krajewskim z PSL zrobił wszystko, aby umowa z Mercosur została podpisana, a dziś próbuje zrzucać winę na wszystkich dookoła. Polityczna koleżanka Koalicji Obywatelskiej i PSL Ursula von der Leyen po ponad 2 latach rządów Donalda Tuska podpisała umowę z Mercosur. Temu nie da się zaprzeczyć. A rząd i jego propagandyści zachowują się jak rozkapryszone dzieci, które po własnej porażce biegają i krzyczą: winny PiS, winny ktoś sprzed lat, winny każdy, tylko nie my. Jeżeli minister rolnictwa tak bardzo lubi się cofać w historii, to niech oskarży PSL sprzed 2015 r. Mieli 8 lat na wypowiedzenie negocjacji. Po co się ograniczać, ministrze Krajewski? Śmiało proszę powiedzieć, że winni są panowie Pawlak i Kalinowski, bo wprowadzając Polskę do Unii Europejskiej również nie wypowiedzieli negocjacji z Mercosur. Dziecinada. Tak można się cofać bez końca, tylko że odpowiedzialność polityczna zawsze jest tu i teraz. A tu i teraz umowa została przepchnięta po ponad 2 latach od czasu, gdy objęliście rządy. Przypomnę, że w obietnicach wyborczych w 2023 r. PSL jasno zapowiadał, że umowa z Mercosur nie będzie podpisana. Ale cóż szkodzi obiecać. Wstydu nie macie. Rząd wprost zrobił wszystko, aby umowa była podpisana. Gdy w listopadzie i grudniu apelowałem z tej mównicy o natychmiastowe złożenie wniosku do TSUE, aby Ursula von der Leyen, polityczna koleżanka, powtórzę, Koalicji Obywatelskiej i PSL-u, nie mogła podpisać tej umowy, nie zrobiliście tego, bo baliście się, że nie będzie można podpisać tej umowy. Przypomnijmy też uczciwie, że premier Donald Tusk 28 grudnia 2025 r. publicznie uspokajał, że polscy rolnicy i konsumenci są zabezpieczeni. Dawał polityczny sygnał, że Polska, owszem, protestuje, ale nie zamierza iść na zwarcie, dając jasny sygnał Włochom, że jak dalej będą blokowali podpisanie umowy, to Polska zagłosuje za, aby nie było mniejszości blokującej. Odstraszyliście Włochy od mniejszości blokującej. Prawda jest brutalna. Ten rząd nie chciał zatrzymać Mercosur. Ten rząd chciał go przegrać w sposób kontrolowany, a potem sprzedać Polakom bajkę, że chciał, ale się nie udało. Dlatego dziś są tylko dwie drogi. Pierwsza: natychmiast wnieść do TSUE skargę na akt Rady z 9 stycznia 2026 r. otwierający drogę do podpisania i tymczasowego stosowania tej umowy oraz skargę do TSUE na samą umowę. Druga droga to powiedzenie Polakom prawdy, prawdy brutalnej, ale uczciwej: obecny rząd z ministrem rolnictwa z PSL-u jest grabarzem polskiego rolnictwa. (Oklaski)
Posiedzenie nr 53 w dniu 11-03-2026 (1. dzień obrad)Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Nikt rozsądny nie neguje potrzeby zapewnienia wysokich standardów jakości wody i bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Czysta i bezpieczna woda to nie luksus, tylko element podstawowego bezpieczeństwa państwa. Ale właśnie dlatego trzeba powiedzieć jasno: między ochroną zdrowia a urzędniczą nadregulacją jest bardzo duża różnica. Ten projekt niestety znowu idzie w stronę rozwiązania najłatwiejszego dla urzędników, a najdroższego dla obywateli. Rząd po raz kolejny wdraża europejskie rozwiązania w wariancie maksymalnie obciążającym polskie samorządy, wodociągi, zarządców budynków i w konsekwencji zwykłych mieszkańców. Zamiast ograniczyć się do tego, co naprawdę konieczne dla bezpieczeństwa wody, dokładacie kolejne warstwy ocen ryzyka, raportów, analiz, procedur, obowiązków sprawozdawczych. Dostawca wody ma sporządzić szczegółowe oceny ryzyka i raporty podsumowujące, obejmujące m.in. oznaczenie stref zapotrzebowania, współrzędne geograficzne ujęć, informacje o wykorzystaniu gruntów i wykaz zagrożeń. To nie jest drobna korekta, to jest ciężki aparat biurokratyczny. Na tym jednak nie koniec. Projekt schodzi jeszcze głębiej - do instalacji wewnętrznych. Właściciel lub zarządca obiektu priorytetowego ma sporządzić ocenę ryzyka wewnętrznego systemu wodociągowego i aktualizować ją co najmniej raz na 6 lat. Co więcej, przepisy przejściowe przewidują, że właściciel lub zarządca budynku oraz właściciel lub zarządca obiektu priorytetowego mają sporządzić taką ocenę po raz pierwszy do 30 czerwca 2028 r. To właśnie jest istota nadregulacji: państwo nie poprzestaje na kontroli jakości wody u dostawcy, ale przerzuca kolejne obowiązki na następne podmioty, tworząc kosztowny i gęsty system papierowych obowiązków. A potem rząd udaje, że to wszystko nie ma ceny. Tymczasem sami projektodawcy przyznają, że wejście w życie ustawy wywoła skutek finansowy dla jednostek samorządu terytorialnego, i przewidują w latach 2026-2035 maksymalną kwotę wydatków budżetu państwa na te zadania w wysokości 1,7 mld zł. Skoro państwo już na starcie wpisują taką kwotę, to znaczy, że nie mówimy o regulacji technicznej, tylko o realnym kosztowym obciążeniu systemu. A tam, gdzie kończą się pieniądze budżetowe, zaczynają się rachunki Polaków. I jeszcze jedno. Rząd chce, by tak szeroka i kosztowna regulacja weszła w życie po zaledwie 14 dniach od dnia ogłoszenia. To pokazuje cały styl tej władzy. Łatwo jest dopisywać obowiązki, wydawać cudze pieniądze i rozbudowywać administrację, kiedy rachunek zapłaci ktoś inny: gmina, wodociąg, wspólnota mieszkaniowa, a ostatecznie obywatel w opłacie za wodę. Dlatego to stanowisko jest krytyczne. Tak dla bezpieczeństwa wody, nie dla nadmiernej, kosztownej i źle skalibrowanej regulacji. Państwo ma chronić obywatela, a nie obarczać go kosztami własnej urzędniczej ambicji. Dziękuję.







